Photo Rating Website
Index basen Oti Basen Kolna Ball gif Baju baj
bajki na dobranoc dla dziewczyny

aaaaHamster95 - Grzegorz Komar fotografia podrozeaaaa

Temat: [Film] A teraz coś o bajkach... :D
bajeczki;) jak cudnie, że ktos ten temacik odkopal
ja kochałam się w Uszatku i tym jak spiewał "bajkę na dobranoc..."
poza tym pszczolka Maja byla fajna, ale jak teraz to ogladam, to jakos sie sobie dziwie, ze to mi sie moglo podobac...
Kubus tez byl ok(ale szczegolnie lubilam Tygryska i Krolika)
w Muminkach fajna byla Mala Mi i Włóczykij.
aaa i wszystkie polskie bajeczki kocham... Wróbelka Elemelka, podroze Smoka Wawelskiego(ach ta melodyjka z początku...), Bolek i Lolek przede wszystkim...

pingwinek pik pok Tez
Kasztaniaki(ostatnio chyba na tv polonia lecialy),
Krecik i jego slynne "hamomera", czy jakos tak
Rumcjas i Haneczka i... Cypisek
Marceli Szpak,
Przygody kota Filemona,
Reksio,
Koziołek Matołek,
i jeszcze taka bajeczka, ale nie pamiętam tytułu... były takie dziewczyny i one zyly w jeziorze... wszyskie postaci mialy twarze jakby z plasteliny, ale to byla kreskowka.
a i o samochodziku(takie rodzenstwo nim jezdzilo i ten samochod mowil...)

i jeszcze zagraniczna bajka dosc nowa, o kocie i 3 karaluchach. Oggy, czy jakos tak...
bajeczki sliczne byly, teraz jakis takie dziwaczne....
super powspominać stare czasy...
Źródło: forum.wyplynnaglebie.pl/viewtopic.php?t=1512



Temat: [ M ] Mała smutna Królewna
Arian, ach, Arian! (czasem wydaje mi się, że za bardzo spoufalam się z ludźmi, których nie znam... ale chyba mogę, prawda? inaczej nie potrafię...) Ta miniaturka jest... cudowna. Tak, cudowna to określenie, które najbardziej do niej pasuje. Opowieść snuje się powoli, przypominając mi bajki, które babcia opowiadała mi zawsze na dobranoc. Za oknem skrzyą się gwiazdy, a kojący głos sprawia, że przenoszę się do świata, w którym wszystko jest możliwe, a księżniczki nigdy nie są smutne...

...i właśnie tutaj, w tym momencie okazuje się, że to wcale nie tak. Że księżniczki też płaczą. Że czasami nawet miękki aksamit staje się zimnym jak lód, a piękne koronki straszą kanciastymi cieniami... Prawda boli. A w twojej jakże przecież lirycznej opowieści staje się to jeszcze straszniejszym. Wiem, jestem pewna, że Mała smutna Królewna zapadnie mi w pamięć. I Dziewczyna, która zawsze uśmiechała się kącikiem ust i opowiadała piękne Baśnie. Baśnie, które swą prawdziwością uderzały prosto między oczy...

Piękne. Po prostu piękne.
Czarujesz słowami, wiesz?
Zay

A ze spraw bardziej przyziemnych... Naprawdę zazdroszczę. Przypuszczam, że gdybym dostała taki tekst na urodziny, byłby to jeden z najwspanialszych prezentów, jakie kiedykolwiek będę miała okazję otrzymać...
Źródło: forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=7618


Temat: Nieco kultury czyli o filmie, muzyce, książkach, teatrze i..
" />KSIĄŻKA
Dziewczyńskie bajki na dobranoc – antologia
Ta książka zwróciła moją uwagę dużo wcześniej, niż usłyszałam o niej oficjalnie. Nigdy jako dziecko nie chciałam zostać księżniczką i nie marzyłam ani o księciu z bajki, ani o smoku ani o wielkim balu. Jak się okazało, autorki również nie identyfikowały się z księżniczkami.
Osiemnaście kobiet opisało swoje własne królewny. Choć kilka bajek miało ten sam pierwowzór (Księżniczka na ziarnku grochu, Dziewczynka z zapałkami, Śpiąca Królewna, Czerwony Kapturek) powstały różniące się od siebie historie. Jest w tych bajkach o mobbingu, anoreksji, problemach z akceptacją, naiwności, zdradzie, dylematach dorosłości‌
O każdym opowiadaniu można by napisać osobną recenzję. Każde opowiadanie niesie w sobie ładunek emocji i garść spostrzeżeń. Można się pośmiać, czytając "Księżniczki na ziarnku piasku" Natalii Bobrowskiej, bądź "Dziewczyny nie płaczą" Anny Dziewit. MOżna poczytać o ciekawym eksperymencie w "Żegnajcie bajkowi przyjaciele" Marty Pawlik. Opis tego, jak malarstwo można połączyć z pisaniem jest w opowiadanku "Dziewczynka z Z." Marii Bereźnickiej-Przyłęckiej. A może "Wyzwolone Księgowe", może okrutna macocha, może baśniowe "K."‌? O każdym opowiadaniu warto by napisać. Są tutaj autorki znane bardziej, mniej, bądź wcale. Polecam tę pozycję, ponieważ dawno nie było na rynku tak dobrej antologii.
Źródło: mak.ogarkowo.pl/viewtopic.php?t=72


Temat: Wspomnienia z dzieciństwa
Uwielbiam wspominać lata dzieciństwa,np.razem z rodzeństwem bądź też z kolegami z klasy,jak było kiedyś w zerówce czy podstawówce.
Ile przy tym śmiechu...
Pamiętam jak zawsze w wakacje przyjeżdżali do nas kuzyni.Obowiązkowo bawiliśmy się w Robin Hooda.Zrobiliśmy sobie jakieś łuki i chodziliśmy po lesie strzelać do biednych ptaszków.
Mieliśmy nawet taki szałas w lesie.To była ulubiona zabawa.
Zawsze też będę pamiętać jak nam tata czytał książkę na dobranoc.
Ciekawe jest to że nie były to jakieś bajeczki,a jak już bajki,to sam je wymyślał.
Nawet teraz pamiętam bajkę o "Jeleniu ze złotymi rogami"co był królem lasu.
Czytał nam zawsze książki J.O.Curwooda:"Szara Wilczyca","Barii, syn Szarej Wilczycy" .
Nigdy nam się nie znudziły opowieści o Kazanie czy Barii ^^
Z zerówki zawsze wspominam z moją koleżanką lekcje angielskiego.
Facet był taki nudny że w ogóle go nie słuchaliśmy.
Pamiętam jak zrobiliśmy "bunt",przestaliśmy grzecznie siedzieć w ławeczkach i zaczęliśmy biegać na czworakach po klasie udając pieski.Szczekałyśmy jak głupie.
Heh,co lekcje praktycznie nam się ciągle zmieniał nauczyciel,ciekawe czemu?
W podstawówce mieliśmy super zabawę.Odbieranie sobie piłki nawzajem.
Były dwa obozy,chłopcy kontra dziewczyny(przecież wtedy brzydziliśmy się sobą,nie? "Blee,bawić się z dziewczyną"?).Ale przy tym skopałyśmy tych biednych chłopaków...^^
Ech,to były czasy.;]
Źródło: forumzn.pl/viewtopic.php?t=10919


Temat: Pozytywne myślenie
" />A pamiętacie bajkę na dobranoc pt.Smerfy.Fajna bajka jedna dziewczyna i cała wioska facetów.
A pamiętacie takiego jednego nazywali go Smerf Maruda.
Jego powiedzenie było "a p o c o i t a k s i ę n i e u d a"
I nigdy nie miał racji.
Źródło: w5a8ww.prosalute.info/forum/viewtopic.php?t=1391


Temat: Zastanawia mnie sens dzielenia
" />Rodzynka no to mamy ten sma problem. Ja się całkiem dobrze dogaduję z dziewczynami... Nie ze wszystkimi, to różnie bywa, ale lepiej czuję się w ich towarzystwie i lepiej mi się z nimi dogadać... a wcale nie czuję się zniewieściały. Do końca życia będę pamiętał, jak mama wykupiła mi w SP obiady... żeby siedzieć z moją klasą byłem przez 6 lat jedynym chłopakiem przy stoliku, + 5 dziewczyn... i nie było mi z tym źle, wręcz przeciwnie. Może i ja jestem jakiś stuknięty ?? Ale mi mimowszystko podział w ZHR nie przeszkadza... wręcz przeciwnie - pomaga. Uczy mnie właściwych relacji z tą drugą, trudniejszą dla mnie do osiągnięcia, stroną i bardzo uczy mnie szacunku do dziewczyn. Mam ... chyba troszkę dziwne podejście do płci pięknej, nie uważam jednak, niewiem, może złe... ale niewątpliwie w dużej mierze zawdzięczam je harcerstwu i to konkretnie ZHR-owi i żadna koedukacja nie nauczyłaby mnie tego wszystkiego. Rodzynko innymi słowy uważam, że można i tak jak Ty lubisz i tak jak ja... nie ma rozwiązania lepszego i gorszego... są dwa różne. To znaczy... wydaje mi się, że w ZHR-e... dziewczyny nie traktuje się jak qmpla... tylko ..... to nie jest ani sarkazm ani ublirzenie, ale trochę jak UFO... to znaczy jako coś odrębnego, poza społecznością, może czasem jako księżniczkę innym razem jako najpiękniejszy kwiatuszek, jeszcze innym jako wspaniałą przyjaciółkę a może nawet najcudowniejszą harcerkę świata, ale to jest tak, że nigdy nie jest kumplem... zawsze okazuje się jej należny "szacunek", ale jakby nie ma wstępu w szeregi chłopaków, którzy są wobec siebie tacy jacy są... nie jest na równi... z chłopakami. Ale nie dlatego, że nikt im na to nie pozwala. Tylko dlatego, że nie chcą. Im pasuje być ładnymi harcerkami, którym chłopcy składają kwiaty pod namiotem i opowiadają bajki na dobranoc. Dla nich być "jednym z nas" to strata, może na swój sposób "zniżenie się" do naszego poziomu lub wręcz nie bycie sobą... tak to odbieram. Więc mi bardzo pasuje kiedy harcerka jest harcerką... a harcerz harcerzem, wtedy, szczególnie w ZHR-e... można w bardzo wyjątkowy sposób okazać komuś uczucie... i to w spsób jaki nie da się tego uczucia okazać w drużynie koedukacyjnej. Uczy to szacunku, może trochę niezbędnego dystansu, czci dla płci pięknej ... Robienie wszystkiego razem nagle rozwiwa tą miełkę odrębności, tajemniczości i nagle chwile spędzone razem... przestają odgrywać wielkie znaczenie... a sam na tym obozie doświadczyłem kilku chwil spędzonych z wyjątkową osobą i to było coś magicznego... ale prawie na 100we nie byłoby tak magiczne gdyby istniała koedukacja ... Tak jakoś to odbieram.

P.S. Zapytaj się jakiejś harcerki czy łatwiej jest zrozumieć chłopaków żyjąć wśród nich czy obserwując ich życie... i która z tych opcji jest owocniejsza w życiu codziennym.

P.S.2 Proponuję założyć specjalną jednostkę "Rodzynki" na skalę całej polski i stworzyć najbardziej hardcorową drużynę wędroniczke jaką świat widział
Źródło: forum.zhr.pl/viewtopic.php?t=5



Hamster95 - Grzegorz Komar fotografia podroze

Designed By Royalty-Free.Org